Masyw Śnieżnika

Masyw Śnieżnika

§ Maj 27th, 2010 § Kategoria reportaż § Tagged , , , , , , , , , , , , , , § Brak komentarzy

Udało się. I to jak. W czwartek wieczorem, podjęliśmy (nie do końca pewni) decyzję, że jednak w piątek rano wyruszamy. Padało od kilkunastu dni, wszystkie prognozy pogody mówiły, że i w ten weekend będzie padać. A jednak nie. Pogoda była znakomita. Czasami przez chwilę, ale naprawdę bardzo rzadko kropił deszcz, więc wtedy zakładaliśmy na chwilę kurtki lub chowaliśmy się pod drzewami przed kroplami. O godz. 9:00 wyruszyliśmy z Wrocławia, po drodze w Bielanach „drobne” zakupy : -) O godz. 13:00 byliśmy w Siennej . Stąd po drugim śniadaniu, nałożyliśmy plecaki i rozstaliśmy się z samochodami. Pierwszy szczyt Czarna Góra (1205 m n.p.m.). Wszystkie szlaki okazały się za proste, za wolne, więc za namową Michała O. weszliśmy na szczyt czarnym szlakiem narciarskim. : -) Tutaj podziękowania dla Michała, bo gdyby nie on, ten wyjazd byłby o wiele bardziej nudny i włożylibyśmy w wędrówkę o wiele mniej(za mało) wysiłku. A propos, dlaczego w 1989 roku tak wielu rodziców(w moim przypadku imię zawdzięczam siostrze Małgosi, btw jestem z niego bardzo, ale to bardzo zadowolony) zdecydowało się nadać swoim dzieciom imię Michał. Nasza wyprawa liczyła sześciu członków, z czego czterech to Michały. : -) Wracając do tematu, po kilkunastu minutach, w gęstej mgle byliśmy na szczycie. Chwila odpoczynku, wejście na wieżę widokową. Niestety z powodu mgły niewiele mogliśmy poobserwować. Zeszliśmy ze szczytu, następnie udaliśmy się na najwyższy szczyt naszej wyprawy, tj. Śnieżnik (1425 m n.p.m.). Po zdobyciu szczytu i zrobieniu na nim grilla udaliśmy się na nocleg w schronisku Na Śnieżniku . Następnego dnia tj. sobota obudziliśmy się niczym „górale” o 11:00 : -) Po śniadaniu udaliśmy się do Międzygórza. Dotarliśmy tam ok. godz. 15:00, następnie większą częścią naszej ekipy zdecydowaliśmy się wrócić po samochody do Siennej, gdyż pojawiła się perspektywa wyprawy następnego dnia do Czech. Wiadomo – „na zakupy” : -) Ostatniego dnia, tj. w niedzielę weszliśmy na szczyt Igliczna (845 m n.p.m.). Tradycyjnie wszystkie szlaki okazały się zbyt proste ; -), więc weszliśmy na szczyt „własnym” szlakiem, czyli od tak wchodząc linią prostą na górę. Plan odwiedzenia Czech nie został zrealizowany. Chcieliśmy się nacieszyć dobrą pogodą w Międzygórzu . Po obiedzie wyruszyliśmy w drogę powrotną do Wrocławia.
Podsumowując spędziłem rewelacyjny weekend w górach. Co najważniejsze: z dobrą pogodą i fantastycznymi ludźmi. Dzięki za pomoc w organizacji !:)










































——————————————————————————————————————-

Leave a Reply

*







WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZAMIESZCZONE NA TEJ STRONIE(OPROCZ PODPISANYCH INNYM ZRODLEM) SĄ WŁASNOŚCIĄ AUTORA. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE, UŻYTEK BEZ ZGODY AUTORA, ZABRONIONY.